Włócząc się po okolicznych polach z dużym zainteresowaniem przyglądałam się niezwykle malowniczym konstrukcjom, na których co roku na wiosnę rozpina się pajęczyny sznurków, aby pędy chmielu wędrowały po nich do słońca i pod koniec lata obdarowały nas suto szyszkami, bez których piwa się nie uwarzy. A jakby taki chmielnik potraktować jak konstrukcję wystawienniczą w galerii a akacjowy słup jak sztalugę? Pomysł szalony, technicznie i logistycznie trudny do zrealizowania. Pomogli strażacy z OSP Rogów a szczególnie Roman Ciepielewski, wójt Gminy, sąsiedzi, rodzina – bo pomysł szalony ale i ciekawy… A pola na galerię użyczyła pani Maria Piłat. Stół wernisażowy postawiliśmy w sąsiadującym sadzie pana Henryka Czarneckiego. Pod kopułą z jabłoniowych liści miło było przysiąść w ten upalny majówkowy dzień, wypić szklaneczkę wina, skosztować pysznego ciasta, posłuchać dźwięku gongów, na których grał mój mąż Mirosław i kolejny raz popatrzeć na “Prapamięć”… “Bo takiego czegoś, to u nas w Rogowie jeszcze nie było!”